Popsychologia. Niebezpieczne zjawisko

Popsychologia. Niebezpieczne zjawisko

Internetowy test w kilku krokach zamiast specjalistycznej diagnozy w gabinecie. Psychologia w wersji pop zalewa internetowe grupy i media społecznościowe. Łatwe rozwiązania na kryzys psychiczny nie istnieją- ostrzegają specjaliści.  

Pięć sygnałów, że masz ADHD, test na traumę w ośmiu krokach, 7 oznak, że on narcyzem, 3 warunki skutecznej manifestacji. Ten masowy przekaz, zalewający media społecznościowe, nie ma jednak nic wspólnego z profesjonalną diagnostyką. Ta zasadniczo różni się od internetowych testów i nie oferuje błyskawicznych rozwiązań. Jest złożona, wieloetapowa i spersonalizowana. 

- Jest to diagnoza różnicowa, powinna być, gdzie wykluczamy jakieś inne możliwości. Czyli nie tylko potwierdzamy to, z czym przychodzi dany klient czy pacjent, tylko sprawdzamy wszystkie możliwości, które najlepiej wyjaśniają jego trudności, które obecnie zgłasza - wyjaśnia psycholożka Weronika Zarzycka. 

Tych trudności jest dziś mnóstwo. Kondycja psychiczna Polaków to szeroki i niestety obszerny temat. Nic dziwnego, że wielu szuka pomocy na własną rękę. Często właśnie w internecie, który oferuje proste odpowiedzi na złożone pytania.  

- Jest bardzo wiele osób, które faktycznie samodiagnozują się i z tym zostają. Z taką informacją „ok, no ja mam ADHD, więc dlatego taki jestem”. Gdyby to było tak proste z tym diagnozowaniem, to by nie było potrzeba tylu specjalistów. A jednak są ogromne kolejki - dodaje psycholożka.  

To właśnie kolejki bywają przeszkodą w drodze po specjalistyczną pomoc. Często są to też spore koszty. Perspektywa błyskawicznej diagnozy, którą podsuwają nam wówczas media społecznościowe, wydaje się bardzo kusząca. Mechanizmy ich działania są jednak bezlitosne. Im więcej uproszczonych treści obejrzymy, tym chętniej algorytmy podsuwają nam kolejne. Łatwo wpaść tu w spiralę nierzetelnych informacji. To określone działania, nastawione na konkretne cele. Głównie finansowe.  

- Takie właśnie treści są bardzo popularne, bardzo dochodowe. Jak wiemy, przychody z reklam, z wyświetleń to dzisiaj jest całkiem niezły biznes, na którym, no w taki nieuczciwy sposób można zarabiać - tłumaczy szef działu analityki Instytutu Badań Internetu i Mediów Społecznościowych Filip Uzdowski. 

Weryfikacja jest najlepszą bronią przeciw nierzetelnej internetowej wiedzy. Kluczowe jest sprawdzanie źródła, z którego pochodzi informacja. Często to treści generowane przez sztuczną inteligencję, a nie przez ekspertów. 

Czujność powinny wzbudzić zbyt uproszczone komunikaty. Przede wszystkim jednak należy zweryfikować... - Czy dana treść mnie informuje, czy wywołuje emocje. Bo to jest też ważne rozróżnienie, że jeśli nagłówek mówi „szok, naukowcy nie chcą, żebyś to wiedział, właśnie to odkryli” albo „właśnie obalili jakąś tezę”, najczęściej jest to właśnie nakierowane na osiągnięcie emocji, a nie koniecznie na przekazanie nam wartościowej i rzetelnej przede wszystkim informacji - wylicza Filip Uzdowski. 

A taka pseudowiedza przynosi korzyść wyłącznie twórcom pop psychologii. Odbiorcom może tylko zaszkodzić.

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.