"Jak się patrzy, jak to się pali, to jest tragedia" - dramat 5-osobowej rodziny

"Jak się patrzy, jak to się pali, to jest tragedia" - dramat 5-osobowej rodziny

Pożar domu w Wiktorówku strawił sporą część ich dobytku. Rodzinie z trójką dzieci w porę udało się bezpiecznie opuścić dom. Przed nimi jednak długi i kosztowny remont. Ponownie. Bo wprowadzili się do wymarzonego domu zaledwie kilka lat temu. 

Piątek, po północy. Ze snu rodzinę Ożdżyńskich wyrywa sąsiadka. Ich dom się pali.  

- Obudziła, no to my wylecieliśmy nie … Ja tutaj tylko wyleciałem, patrzę, chciałem wiadro wody nalać, żeby coś tam próbować gasić, jak tutaj zaczęło przebijać to mówię „nie”, to tylko prąd wyłączałem, żeby nic tam, wiadomo… tylko na straż czekałem - relacjonuje Damian Ożdżyński. 

Ta na szczęście pojawiła się szybko. I to z aż dziesięciu jednostek. Dzięki szybkiej reakcji służb i sąsiadów dom udało się ocalić. Jednak nie cały. Sporą część strawił ogień. Teraz właścicieli czeka solidny i kosztowny remont. Ponownie, bo wraz z dziećmi wprowadzili się tu zaledwie kilka lat temu. Budowę domu udało się dokończyć dzięki solidarnej współpracy i zaangażowaniu całej rodziny.  

- Praktycznie własnymi siłami go budowaliśmy. Nie mieliśmy jakiejś firmy budowlanej, czy cokolwiek. Człowiek każdą złotówkę odkładał, i na końcu tak… no jak się patrzy, jak to się pali, to jest tragedia. Dobrze, że żyjemy, to jest najważniejsze - dodaje Justyna Ożdżyńska. 

Mało brakowało, by pożar skończył się tragedią. Rodzina wraz z trójką dzieci spała na poddaszu, które najbardziej ucierpiało. Ogień błyskawicznie się rozprzestrzeniał. Kiedy na miejsce dotarła straż, płomienie dotarły już do górnego piętra.  

- Spaliła się część elewacji, a także część poddasza, które było tutaj też objęte pożarem. Jeżeli chodzi o przyczyny, to na ten moment nie są ustalone, tym zajmuje się policja. Natomiast mamy taką wstępną informację, że pożar powstał prawdopodobnie na zewnątrz obiektu - informuje mł. kpt. Mateusz Kentzer z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Pile. 

Prawdopodobnie w śmietniku. Tę wersję potwierdza nagranie z monitoringu. Jak doszło do zapłonu? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, że rodzinę czeka dużo pracy i wydatków.  

- W takich przypadkach, jeżeli występują pożary, są pogorzelcy to jest kwota kilku tysięcy złotych zapomogi, ale też słyszałem dzisiaj od radnej z tego terenu, że wieś już się mobilizuje i będzie jakaś zbiórka - zapowiedział burmistrz Łobżenicy Robert Biskupiak.   

8 października w pobliskiej szkole w Wiktorówku odbędzie się także kiermasz babeczek, z którego dochód przeznaczony będzie na pogorzelców. Została również założona zbiórka internetowa. Pogorzelcom można pomóc klikając w ten LINK. 

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.