Czy czeka nas paraliż inwestycyjny? Od 1 września obowiązują nowe przepisy dotyczące decyzji o warunkach zabudowy. Nowo złożony wniosek będą mogły wydawać tylko te samorządy, które uchwaliły plany ogólne. A zrobiło to dotąd zaledwie... 38 proc. gmin.
Plan ogólny wprowadza nowe zasady w zagospodarowaniu przestrzeni gminy. Określa strefy planistyczne, intensywność, dopuszczalną powierzchnię czy wysokość zabudowy. Wskazuje również minimalny udział terenów zielonych. Główny cel zmiany przepisów to mniej chaosu, a więcej urbanistycznego porządku w gminach.
- Dzięki planom ogólnym jasna będzie sytuacja jakie są możliwości zabudowy danego terenu, terenu wokół i nie będzie niespodzianek. Nie będzie sytuacji, że przyjdzie inwestor i powie: tu chcę zrobić to, a tu coś zupełnie innego, bo musi to być zgodne z planem ogólnym - tłumaczy współwłaścicielka biura nieruchomości Magdalena Kittel-Zamojda.
Urbaniści dodają, że założenia reformy były słuszne. Dużo gorzej wygląda jednak wprowadzanie tych idei w życie. Samorządy miały bardzo krótki termin na opracowanie planów. Choć już raz przedłużany.
- I to jest największy problem wynikający z trybu w jakim cała reforma planowania przestrzennego została wprowadzona. Duży pośpiech, weryfikacje tych planów na etapie już wojewódzkim też dotyczyły kwestii bardziej biurokratycznych, a mniej związanych z ich merytoryczną wartością - zauważa Ilona Gos z Fundacji Sendzimira
W praktyce sytuacja wygląda tak, że choć od 1 września zmieniły się przepisy dotyczące decyzji o warunkach zabudowy, to Plany Ogólne według informacji przekazanej przez wiceszefa resortu rozwoju i technologii, zdążyło uchwalić 946 gmin. Stanowi to 38 proc. wszystkich gmin w Polsce. - Oczywiście nie mamy żadnych danych jaka jest jakość tych dokumentów, ale myślę, że na ocenę tego przyjdzie jeszcze czas - dodaje Ilona Gos.
Tym gminom, które nie zdążyły przed ustawowym terminem i straciły możliwość wydawania decyzji o warunkach zabudowy, grozi paraliż inwestycyjny na terenach bez miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.
- Nie można uzyskać warunków zabudowy i zagospodarowania terenu. Nie możemy się wybudować. Potencjalnie będzie też trudniej sprzedać taką działkę, bo kupujący nie wie co będzie mógł na takim terenie zrobić. Jest problem z podziałem geodezyjnym działek. Mamy tez paraliż zintegrowanych planów inwestycyjnych. Z tego korzystają deweloperzy i inwestorzy kapitałowi dla jakichś większych projektów - wskazuje Magdalena Kittel-Zamojda.
- Piła jest w tej komfortowej sytuacji, że ma 90% terenu miasta pokrytych miejscowymi planami zagospodarowania i nie będziemy trafiać na taką lukę braku możliwości wydania decyzji, bo ten procent jest niewielki - dodaje Iwona Wojtecka, dyrektorka miejskiej pracowni urbanistycznej w Pile.
Latem Piła przeprowadziła konsultacje z mieszkańcami co do proponowanego planu ogólnego. - Mieliśmy przygotowany projekt, aby zdążyć na sierpniową sesję, ale tych uwag było dużo i aby je bardzo dokładnie przeanalizować, nie zdążylibyśmy na tę sesję, biorąc pod uwagę tę pracę, która nas czekała - dodaje dyrektorka.
Nad uchwaleniem planu ogólnego radni będą więc głosować na najbliższej, wrześniowej sesji. Sytuacja wygląda jednak inaczej w przypadku mniejszych miejscowości i gmin wiejskich. Szczególnie tych, które nie posiadają planów zagospodarowania przestrzennego lub istniejące plany pokrywają tylko niewielką część gminy. Związek Gmin Wiejskich RP apeluje o wydłużenie ustawowego terminu na uchwalenie planów ogólnych co najmniej do końca tego roku.
Komentarze