Śmierdzący problem. Mieszkańcy skarżą się na szambo

Śmierdzący problem. Mieszkańcy skarżą się na szambo

Na wszechobecny odór skarżą się mieszkańcy Sypniewa, koło Jastrowia. Winą obarczają ośrodek wypoczynkowy. Mieszkańcy twierdzą, że przelewa się tam szambo.  

Problem dotyczy mieszkańców, którzy mają swoje posesje nieopodal ośrodka. Do wycieku nieczystości z instalacji przy ośrodku pierwszy raz doszło w ubiegłym roku.   

- Jadąc na budowę widzę dużą kałużę podczas padającego deszczu. Ale wydostawał się smród potężny. Więc podszedłem do siatki i patrzę... z szamba leci małym strumieniem nieczystość - mówi Krzysztof, mieszkaniec Sypniewa. 

Powiadomili o tym straż miejską oraz przedstawiciela gminy Jastrowie.  Po przyjeździe służb, na miejscu pojawił się także zarządca ośrodka.  

- Zgonił całą winę na kierowcę, który rzekomo nie zakręcił pokrętła do końca. Dlatego to sobie leciało. A leciało kilka godzin. Więc ten proceder na tym etapie został ucięty - dodaje mieszkaniec. 

Do podobnej sytuacji doszło w lipcu tego roku. Znów nastąpił wyciek nieczystości, a okolicę zalał smród. Tym razem na miejsce mieszkańcy wezwali też policję.   

- Przyjechała firma zewnętrzna, która tymi nieczystościami się zajmuje. Wyciąganiem tych nieczystości. Nagle się zjawili. I ta sama historia: że zepsuł mu się samochód, dlatego nie przyjechał i to leciało - opowiada dalej mężczyzna. 

- Wylewają te nieczystości do rowu, na pole, na drogę. A teraz cały czas na własną, swoją posesję. Jeżdżę często tędy rowerem ich obserwując wieczorami. Smród nie do wytrzymania - zapewnia Stefania, mieszkanka Sypniewa. 

Ośrodek wypoczynkowy w Sypniewie nie działa przez cały rok. Sezon w nim trwa tylko w wakacje. Dzieci przyjeżdżają na kolonie.  

- To są setki dzieci. Produkują dużo tych nieczystości. Dlatego jest wylewane na zewnątrz, żeby zaoszczędzić - dodaje Krzysztof, mieszkaniec Sypniewa. 

Właściciel ośrodka twierdzi, że to nie szambo przecieka, a jedynie zbiornik, w którym gromadzona jest woda z pryszniców.  

- Mogło się zdarzyć coś takiego, bo nie mieliśmy czujnika. I mogło przepełnić się, bo nie jest pan w stanie przewidzieć, jak jest czterysta osób w obiekcie. Ile osób odkręci wodę i będzie lało. To jest woda, żadne szambo - zapewnia Mateusz Olszewski, prezes zarządu Centrum Wypoczynkowo-Rehabilitacyjne ACTIV w Sypniewie. 

Właściciel dostał za to mandat. Zapłacił... sto złotych kary. I przerzuca odpowiedzialność na mieszkańców.  

- Jest tak wydeptana ścieżka z drugiej strony tego płotu, gdzie jest ten zawór zakręcający. Ktoś mógł poluźnić go albo specjalnie doprowadził do takiej sytuacji. Ci ludzie są zdolni do wszystkiego - odbija piłeczkę właściciel ośrodka. 

Dlatego właściciel zapowiedział, że zainstaluje na terenie ośrodka monitoring oraz poprawi zabezpieczenia zbiornika na brudną wodę.  

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.