Tabliczki, zdjęcia psów i kotów, a także znicze czy maskotki zniknęły ze zbiorowego grobu na Cmentarzu dla zwierząt w Pile. Zbulwersowało to wielu odwiedzających to miejsce i wywołało falę komentarzy w Internecie. Zarządca cmentarza sytuację tłumaczy uporządkowaniem całego terenu.
Zdjęcia pochowanych zwierząt, tabliczki z ich imionami oraz pozostałe rzeczy stawiane na zbiorowej mogile na cmentarzu dla zwierząt na Leszkowie wylądowały przy cmentarnej altanie.
- To nie są ludzie. Co to jest za człowiek. Nie wyobrażam sobie czegoś takiego, dlatego przyszłam po pracy od razu, żeby zobaczyć czy czegoś nie zrobili. Człowiek chodzi, dba, pilnuje a tu coś takiego - komentuje odwiedzająca cmentarz.
Pilanka, która pochowała tutaj swojego psa miała szczęście. Jej pupil leży w indywidulanym grobie.
- Dla nas to był członek rodziny i nie wyobrażam sobie takich rzeczy. Gdyby coś tutaj zrobili to nie wiem co bym im chyba zrobiła. Naprawdę - dodaje odwiedzająca cmentarz.
Takich miejsc w Polsce jest tylko kilkanaście. Od stycznia terenem tym ponownie zarządza Zenon Jażdżewski i jego fundacja. Prezes Zawsze Razem podkreśla, że nie zlikwidował tu żadnego grobu. Zdjął tylko ze zbiorowej mogiły rzeczy, które jego zdaniem nie powinny się tam zaleźć.
- Stawiano tam na dziko różne pomniki. Nie mają prawa do tego. Wiedzą, gdzie zwierzę leży. Ja próbowałem to posprzątać i stworzyć taką łąkę i ogród wspomnień, czyli będzie to wystrzyżone i wygrabione. Z czasem można coś posadzić - tłumaczy Zenon Jażdżewski, założyciel i prezes fundacji Zawsze Razem.
I ogrodzić teren zbiorowego miejsca pochówku. Jak dodaje Zenon Jażdżewski właściciele przedmiotów, które leżały na zbiorowej mogile, mogą zgłaszać się na cmentarz po ich odbiór. Pochówek zwierzęcia w tym miejscu to jednorazowy koszt w wysokości kilkuset złotych. Inaczej sytuacja wygląd w przypadku indywidualnych mogił po drugiej stronie cmentarza.
- I na tym 0,5 m kw może stawiać co chce. Warunek to co roku opłata 120 zł. Grobów indywidualnych jest około 900, a do końca czerwca groby opłaciło 91 osób. Teoretycznie grób indywidualny jest tak długo tej osoby, jak długo opłaca ona te 120 zł. Żaden nie był ruszony i żadnym się jeszcze nie zająłem - dodaje Zenon Jażdżewski.
Po fali krytyki i burzy w Internecie, wczoraj odbyło się spotkanie prezydent Piły i urzędników z zarządcą cmentarza. Teren należy bowiem nadal do gminy i jest tylko dzierżawiony.
- Pan Zenon Jażdżewski został upomniany, że usunięcie pamiątek odbyło się w sposób mało delikatny i mało wrażliwy. Uzgodniliśmy, że przy mogiłach zbiorowych powstanie tablica, gdzie mieszkańcy będą, mogli przypiąć zdjęcia swoich pupili. Będzie także możliwość zapalenia znicza - zapewnia Ewa Betlińska, zastępca dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta Piły.
Na co przystały obie strony. Urzędnicy zapewniają, że skontrolują za jakiś czas, aby sprawdzić czy fundacja Zenona Jażdzewskiego, zarządzająca tym terenem, wywiązała się z tej umowy.
Komentarze