Co roku aż 7 milionów Polaków pielgrzymuje do popularnych sanktuariów, a co piąty pielgrzym w Europie to Polak. Wiek, płeć, a nawet stan zdrowia nie grają roli - Polacy zawsze tłumnie oblegają pielgrzymkowe szlaki.
Są fenomenem. Nie tylko lokalnym, ale na globalną skalę.
- I nie ma w tym żadnej przesady, że jest to fenomen w skali światowej. Bo rzeczywiście tam gdzie się Polacy gromadzą, tam skupiska Polaków pielgrzymują - mówi ks. Stanisław Oracz, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych.
- I to w różnej formie. Pieszej, rowerowej, samochodowej, autobusowej, samolotowej nawet. I to rzeczywiście widzimy, patrząc nawet po statystykach różnych sanktuariów i polskich, i zagranicznych - potwierdza ks. Kazimierz Chudzicki, proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny w Pile.
W tych statystykach prym niezmiennie wiedzie Jasna Góra, gdzie w corocznych sierpniowych pielgrzymkach pieszych dociera nawet 80 tysięcy osób. Wierni chętnie odwiedzają też Kalwarię Zebrzydowską czy Licheń. Wśród zagranicznych destynacji królują Lourdes, Medjugorje, Fatima i Watykan. Bez względu na kierunek, parafialne listy zapisów pękają w szwach.
- I widać, że jest potrzeba i można powiedzieć, że właściwie kilka dni po ogłoszeniu nie ma już miejsc wolnych - podkreśla ks. Kazimierz Chudzicki.
Chętnych nie brakuje, choć pielgrzymka, w szczególności piesza, to też niemałe wyzwanie. Codziennie do pokonania jest 30 lub nawet 40 kilometrów.
-To nie takie proste. I trzeba się przygotować też od strony fizycznej, nie mówiąc o stronie duchowej. Bo pielgrzymka, to - jak słusznie się mówi - to rekolekcje w drodze. To takie spotkanie z drugim człowiekiem, spotkanie przede wszystkim z panem Bogiem. W czasie pielgrzymki można wiele spraw załatwić - opisuje ks. Stanisław Oracz.
Kolejna taka szansa nadarzyła się w miniony weekend. W drogę ze Skrzatusza do Częstochowy wyruszła 44. piesza pielgrzymka. Przed wiernymi 2 tygodnie marszu i aż 430 km do pokonania.
Komentarze