Czy legendarny pilski samolot, który od dekad "patrzy" na miasto z postumentu, będzie musiał ustąpić miejsca nowym blokom? Władze Piły planują przebudowę tej części centrum, a w sercu sporu stanęła lotnicza tożsamość miasta. Dla jednych to konieczny krok ku nowoczesności, dla innych – bolesne naruszenie symbolu, który przetrwał tu ponad pół wieku.
Rejon ulic Okrzei, Dzieci Polskich i Drygasa w planach ma zmienić się nie do poznania. Dzisiejsze nieużytki mają zastąpić nowoczesne budynki mieszkalne - poprawiona ma być też infrastruktura drogowa. Prezydent Beata Dudzińska podkreśla, że to moment, na który ta część Piły czekała od dawna, jednak ceną za nowe inwestycje jest zmiana lokalizacji charakterystycznego “pomnika”.
- Pojawi się tam kwartał zabudowy mieszkaniowej z usługami w parterze, pojawi się przestrzeń na parkingi, bo trochę przebudujemy układ komunikacyjny, tym samym samolot, do którego jesteśmy wizerunkowo przyzwyczajeni, on zostanie w tej części, ale w porozumieniu ze stowarzyszeniem, które się nim opiekuje, przesuniemy go nieco dalej na teren zieleni - powiedziała Beata Dudzińska, prezydent Piły.
Propozycja przesunięcia maszyny budzi mieszane uczucia wśród tych, którzy o to miejsce dbali przez lata. Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego przypomina, że Piłę z powojennych zgliszcz podnosili właśnie ludzie w mundurach. Choć prezes stowarzyszenia, Jan Ficerman, widzi potrzebę zmian i fatalny stan techniczny maszyny, apeluje o zachowanie godności tego miejsca.
- To jest tożsamość naszego miasta od 1952 roku, kiedy na pilskim niebie pojawiły się pierwsze eskadry polskich samolotów. (...) My jesteśmy świadomymi ludźmi, że ten obiekt, mimo że jest piękny i my o nim myślimy, to on może zagrażać bezpieczeństwu przychodzących ludzi - mówił Jan Ficerman, prezes Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP Oddziału Piła.
Bo, bez względu na plany miasta, sam samolot wymaga już generalnego remontu.
- Jeżeli byśmy to zrobili teraz razem, remont i po remoncie montaż na nowym miejscu, to byłoby to, jak gdyby skumulowanie naszych działań - dodał Jan Ficerman, prezes Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP Oddziału Piła.
Sprawa ma też drugie dno – finansowe. Choć samolot jest wizytówką Piły, formalnie nie figuruje w rejestrze zabytków. Oznacza to, że za kosztowny remont muszą zapłacić sami lotnicy, organizując zbiórki i pisząc projekty do budżetu obywatelskiego. Nie wszyscy członkowie stowarzyszenia zgadzają się na taki kompromis, wskazując, że zamiast przesuwać historię, należałoby przeprojektować miejskie plany.
- Tu jest masę pieniędzy zainwestowanych, ale są to pieniądze zainwestowane przez tą społeczność, czy przez naszych kolegów. Tutaj miasto, urząd, jako urząd czy powiat nie uczestniczyły w kosztach tego całego przedsięwzięcia - mówił płk w st. sp. Romuald Iwaszkiewicz, Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP Oddział Piła.
Sami seniorzy lotnictwa mają też własne rozwiązania.
- Uważam, że łatwiej byłoby przeprojektować to rozwiązanie ronda tutaj w tym miejscu, tylko po to, żeby to miejsce i ten samolot, ten pomnik, ten dąb, ten maszt, to wszystko, żeby pozostało w Pile w tym samym miejscu - powiedział płk w st. sp. Romuald Iwaszkiewicz, Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP Oddział Piła.
Czasu na ostateczne decyzje jest sporo, bo pierwsze prace budowlane ruszą najwcześniej w 2027 roku. Do tego momentu lotnicy chcą odnowić maszynę, by znów cieszyła oko mieszkańców. Przed Piłą stoi jednak trudna lekcja z historii najnowszej: jak budować przyszłość, nie spychając pamiątek przeszłości na boczny tor.
Komentarze