Co z budową S10 i S11 w naszym regionie? Izba Gospodarcza Północnej Wielkopolski powiedziała parlamentarzystom z pilskiego okręgu: sprawdzam. Politycy mieli do 17 sierpnia odesłać organizacji zrzeszającej przedsiębiorców listę swoich dotychczasowych działań w tej sprawie.
O konieczności powstania dróg ekspresowych w północnej Wielkopolsce nikogo przekonywać nie trzeba.
- Rozwój subregionu, rozwój nowych przedsiębiorstw, wejście nowych przedsiębiorstw na nasze obszary, komunikacja - mówi Wioletta Żybort, prezes Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski.
Póki co nasz region jest drogową białą plamą na tle całego kraju. Serial związany z budową esek ciągnie się od dobrych kilkunastu lat. Politycy przerzucają się odpowiedzialnością za ten stan rzeczy.
- Prawdodpodobnie gdzieś po 2015 roku zapadła decyzja polityczna, aby przenieść intensywność swoich politycznych i inwestycyjnych działań na wschód Polski. PiS takie działania odejmował i to widać dzisiaj gołym okiem, bo jest tam wiele dróg, po których hula wiatr, ale zostały zbudowane, bo tam był elektorat - mówi Piotr Głowski, poseł Koalicji Obywatelskiej.
- Środki na drogi szły w różnych regionach i także w Wielkopolsce dokańczana była chociażby droga S5. Równoległe były realizowane niezbędne przygotowania do S11, bo my po swoich poprzednikach z PO zastaliśmy puste szuflady - odpowiada Marcin Porzucek, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Obecnie na terenie województwa wielkopolskiego na różnych etapach przygotowania, przetargów i realizacji znajduje się niemal 20 zadań związanych z budową S10 i S11. Najbardziej spornym i opóźnionym w powstaniu z powodów przyrodniczych jest fragment Piła-Jastrowie.
- Znowu to pokazuje, że jak już coś robiono, to robiono to na rympał. Na siłę próbowano przejść przez tereny cenne przyrodniczo. Wszyscy mówili, że tędy poprowadzona droga zostanie oprotestowana i absolutnie we wszystkich instancjach sądowych GDDKiA przegra - dodaje Piotr Głowski, poseł Koalicji Obywatelskiej.
PiS te kwestie widzi zupełnie inaczej.
- W mojej ocenie te decyzje, które zostały podjęte przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad i wsparte decyzjami ekspertów od środowiska były prawidłowe. Były także zgodne z tym co było ustalane od dekad - mówi Marcin Porzucek, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Najbardziej sporny odcinek S11, czyli Jastrowie - Piła jest w zasadzie procedowany od początku po sprzeciwach organizacji ekologicznych oraz gminy Szydłowo. W tym roku GDDKiA ma złożyć do RDOŚ wniosek o wydanie decyzji środowiskowej. Wciąż nie wiadomo, który wariant drogi GDDKiA wybierze. W czerwcu Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska nie wydał decyzji środowiskowej umożliwiającej budowę drogi ekspresowej S11 na odcinku Piła - Ujście. W lipcu Izba Gospodarcza zapytała w liście otwartym dwunastu lokalnych polityków wybranych w naszym okręgu wyborczym m.in. o to w jaki sposób wykorzystali dotychczasowy mandat do przyspieszenia budowy esek.
- Tak jak parlamentarzyści będą monitorowali prace ministerstwa, tak my będziemy monitorowali pracę parlamentarzystów - deklaruje Wioletta Żybort, prezes Izby Gospodarczej Północnej Wielkopolski.
Teraz Izba przeanalizuje nadesłane odpowiedzi. Otrzymali je tylko od polityków koalicji rządzącej, którzy przy okazji zobowiązują się w piśmie, że do końca przyszłego roku wszystkie inwestycje związane z budowa S10 i S11 na terenie północnej wielkopolski będą w pełni przygotowane co najmniej dokumentacyjnie.
- Tak abyśmy mogli z mieszkańcami i państwem rozliczyć się ze swojej działalności, że w ciągu krótkiego czasu, wszystkie te fragmenty i na 10 i na 11 o których rozmawiamy uruchomione proceduralnie na tyle, żebyśmy mogli powiedzieć ok, mamy decyzje, wiemy, którędy będzie przebiegała droga, ona jest bezsporna. Mamy albo wybranych wykonawców, albo prace są prowadzone już na budowie - zapewnia poseł Piotr Głowski.
Co oznaczałoby, że z Poznania przez Piłę będziemy mogli pojechać ekspresówką nad morze najszybciej za siedem lat.
Komentarze