7, 5 mln złotych miało trafić do Złotowa. Nie trafi. Burmistrz i wojewoda spierają się o terminy, a inwestycja przy ulicy Powstańców kuleje nie tylko z powodu braku pieniędzy.
Cała sprawa przebiegała pomyślnie. Do czasu. Miasto na budowę dróg na terenach inwestycyjnych przy ul. Powstańców zabezpieczyło w budżecie 4 mln zł. Na brakujące 7,5 mln zł pozyskało dofinansowanie od wojewody wielkopolskiej. 13 marca umowa została podpisana. Na tym etapie pomyślny przebieg sprawy się kończy.
Zgodnie z umową w ciągu 30 dni od jej podpisania władze Złotowa były zobowiązane rozpocząć prace lub jeśli wymagają tego przepisy ogłosić przetarg. Postępowanie przetargowe ruszyło 16 kwietnia, czyli trzy dni po terminie. Zdaniem burmistrza Jakuba Pieniążkowskiego wszystko jest w porządku, bo umowa wymagała kontrasygnaty skarbnika, która nastąpiła 31 marca. Jego zdaniem od tego momentu liczy się data zawarcia umowy. Wojewoda jednak uznała, że umowa o dofinansowanie wygasła i pieniędzy nie będzie. Kto zawinił i dlaczego tak się stało?
- Odejście 26 pracowników z Urzędu Miasta pokazuje właśnie to, że jednak coś tam się złego w urzędzie dzieje. Dla mnie głównym winowajcą jest pan burmistrz, za niezachowanie terminów - wskazuje winnych radny Rady Miejskiej Złotowa Krzysztof Koronkiewicz.
Zastępca burmistrza popiera argumentację swojego szefa i jednocześnie twierdzi, że teren pod budowę dróg nie był przygotowany o czym wojewoda została poinformowana. Miasto wskazało na trzy konkretne problemy: przedłużające się roboty wodociągowo-kanalizacyjne, brak możliwości uzyskania pozwolenia na użytkowanie drogi w terminie potrzebnym do rozliczenia dotacji – m.in. ze względu na brak kanalizacji deszczowej – oraz ograniczenia dotyczące terminów wycinki drzew. Więc i tak nie było możliwości realizacji inwestycji w pierwotnym terminie.
- W tym tygodniu już rozstrzygamy kolejny przetarg i zaczynamy całą procedurę wykonawczą tej inwestycji - wyjaśnia zastępca burmistrza Złotowa Sławomir Wilowski.
O ile władze miasta uznają swoje działania za prawidłowe i nie mają sobie nic do zarzucenia, to opozycja sprawę widzi inaczej.
- Nie pisze się wniosku jak teren jest nieprzygotowany. Najpierw się przygotowuje teren. Czyli wycinka drzew, to co miał zrobić MZWiK, a dopiero później pisze się wnioski - wskazuje radny Koronkiewicz.
Zastępca burmistrza Złotowa przyznaje co prawda, że wniosek został złożony za wcześnie. Jednak dostrzega również plusy.
- Pospieszyliśmy się ze złożeniem tego wniosku. Ale cieszy nas to, że wniosek został złożony poprawnie. Wniosek przeszedł całą procedurę - dodaje zastępca burmistrza.
Tak czy inaczej 7,5 mln zł dla Złotowa na budowę dróg przy ul. Powstańców nie będzie a sama inwestycja się opóźni. Choć to nie wszystko.
- Inwestor, który zakupił tą ziemię chciał się budować. Chciał inwestycje tutaj wprowadzać, zatrudniać ludzi. Złotów nie tylko stracił 7,5 miliona złotych. Stracił miejsca pracy. Traci na tym, że nie będziemy mogli podatków od gruntów brać. CIT, PIT... - wylicza radny.
O całym zamieszaniu związanym z opóźnieniem w budowie dróg, inwestor, który jest właścicielem ziemi na tym terenie jest informowany na bieżąco. Tak zapewnia wiceburmistrz i jednocześnie dodaje...
- Z chwilą sprzedaży tego gruntu już wpływają podatki do urzędu miejskiego. Jeżeli hale powstaną tutaj. Nie chcę mówić za inwestora jakie. Od momentu powstania wówczas te podatki będą w dużej mierze wpływały - przyznaje Wilowski.
W przyszłym roku władze Złotowa ponownie chcą wystąpić o dofinansowanie inwestycji przy ulicy Powstańców.
Komentarze