Albo różowo, albo ponuro – tak za kilka lat będzie wyglądał rynek mieszkań w Pile. Będzie więcej mieszkań niż chętnych do ich kupienia - szacują analitycy. Ten scenariusz dotyczy wszystkich mniejszych miast w kraju.
- W mniejszych miastach sytuacja na rynku nieruchomości przedstawia się albo bardzo różowo, albo bardzo ponuro. W zależności od tego, czy ktoś chce kupić, czy sprzedać mieszkanie. Dla tych, którzy chcą kupić, to sytuacja będzie coraz lepsza, dlatego że moje pokolenie, powojenne po prostu wymiera. A ponieważ wymiera, to zostawiają mieszkania. A ich będzie naprawdę bardzo dużo. A część tych młodych ludzi, którzy są potomstwem tego baby boomu powojennego, przenosi się do dużych miast i w związku z tym też uwalnia mieszkania - mówi Piotr Kuczyński, ekspert Xelion.
Ze statystyk Urzędu Stanu Cywilnego w Pile wynika, że w ubiegłym roku wydano 836 aktów urodzenia i 1272 akty zgonu. Od kilku lat zgonów jest więcej niż urodzeń. A z roku na rok ta różnica staje się coraz większa.
- Także nie wiem, czy to za dwa, czy za trzy lata, czy za pięć lat, ale tych mieszkań w mniejszych miejscowościach będzie bardzo dużo do wyboru, do koloru. Będzie można sobie wręcz wybierać, co chce się kupić, ale dla tych, którzy sprzedają, to będzie problem - dodaje ekspert.
A póki co w Pile kupują i to nowe mieszkania, głównie inwestorzy. To potwierdzają statystyki z biur nieruchomości. Eksperci podkreślają, że rynek mieszkaniowy mógłby się unormować dzięki wprowadzeniu podatku katastralnego. Czyli każdy kto posiada więcej niż trzy mieszkania płaciłby podatek od wartości każdego z nich. To spowodowałoby uwolnienie rynku oraz spadek cen i mogłoby wpłynąć na dostępność kredytów hipotecznych. Jak na razie jednak, nie ma takiej woli w parlamencie.
Komentarze