5 mld - tyle opakowań objętych kaucją zwrócili Polacy do systemu kaucyjnego w pierwszym roku jego funkcjonowania. To głównie butelki PET i puszki aluminiowe, czyli najcenniejsze surowce wtórne. Wcześniej trafiały one do gminnego systemu gospodarowania odpadami.
Śmieci kosztują. I mają swoją wymierną wartość. Polacy przekonali się o tym namacalnie w ciągu minionego roku dzięki systemowi kaucyjnemu. Zasada działania jest prosta - bon o określonej wartości za butelkę czy puszkę. Ten prosty mechanizm zadziałał jak magnes, więc założenia systemu kaucyjnego- czyli przejęcie większości butelek PET, staje się rzeczywistością. Mniej plastikowych śmieci trafia więc do naszych żółtych odpadów komunalnych- czy zatem powinniśmy płacić mniej? Niestety działa to raczej w drugą stronę. Ostatnią, kwietniową podwyżkę stawki za wywóz śmieci, PRGOK uzasadniał między innymi wzrostem masy odpadów, wyższymi kosztami ich zagospodarowania, czy wzrostem płacy minimalnej. Cenę determinowały też plany recyklingowe.
- Wzrasta poziom odzysku i recyklingu, czyli podwyższają nam się te poziomy, musimy osiągać coraz wyższe, i oczywiście kary za nie osiągnięcie poziomów recyklingu wraz ze wzrostem tych poziomów - mówiła na początku roku była już przewodnicząca PRGOK Elżbieta Sieg.
Spełnienie tych poziomów to dla operatora nie lada wyzwanie. Ostatnio udało się to w 2022 roku, kiedy wymogi kształtowały się na poziomie 25%. Potem było już tylko gorzej. Osiągnięcie odgórnie ustalonych planów dodatkowo utrudnia też fakt, że system kaucyjny przejął znaczną ilość surowców wtórnych. A jeśli plastikowe butelki trafiają do recyklomatu, a nie do żółtych worków….
- Frakcja pojedzie gdzie indziej danych odpadów. I gmina nie będzie mogła sprzedać tej dobrej frakcji, którą do tej pory miała po oczyszczeniu czy po selekcji, którą sprzedawała do recyklingu i pozyskiwała środki, więc jak by nie patrzeć, z budżetu gminy ucieknie jakaś część pieniędzy, którą mogła gmina odzyskać za zbiórkę odpadów w żółtym worku - tłumaczy Anna Babij specjalistka i doradca w zakresie ochrony środowiska.
Nie wiadomo, jakie przychody uzyskał ZM PRGOK ze sprzedaży surowców wtórnych oraz w jaki sposób zostały one uwzględnione przy kalkulacji stawek opłat dla mieszkańców. Faktem jest jednak, że system kaucyjny znacząco uszczupla gminne zasoby recyklingowe, a tym samym potencjalny zysk. Przed wprowadzeniem systemu kaucyjnego niemal 70 % żółtej frakcji odpadowej nadawało się do recyklingu.
- A na chwilę obecną sytuacja jest odwrotna. Operatorzy żółtego worka, czy też pojemnika wyciągają około 25 czy 30 %, a reszta to jest tak naprawdę balast. I wszystkie odpady, które operator odbiera, to w większości musi wręcz do nich dopłacić. I to jest też jakby kosztotwórcze przełożenie ma na nas, na mieszkańców - wyjaśnia przewodnicząca ZM PRGOK Marta Sienawska.
Czy zatem mieszkańcy pokryją te braki w gminnym budżecie?
- Na chwilę obecną stawki są obowiązujące, jeżeli będą jakiekolwiek zmiany, to będziemy o tym informować - dodaje przewodnicząca.
Kto zatem powinien wyrównać ten rachunek ? W końcu nie byłoby wojny na opakowania, gdyby nie ci, którzy je produkują.
100% Anna Babij, doradca ds. ochrony środowiska
- To właśnie rozszerzona odpowiedzialność producenta powinna wpłynąć na finansowanie recyklingu czy odzysku odpadów i to właśnie producent wypuszczający swój produkt w opakowaniu powinien dokładać się do tego, że później to opakowanie stanie się odpadem i partycypować w tych kosztach - informuje Anna Babij.
Prace nad tym rozwiązaniem wciąż trwają. Choć zakończono konsultacje publiczne i uzgodnienia międzyresortowe, ustawa nie trafiła jeszcze na ścieżkę parlamentarną.
Komentarze