Przeszła piekło. Teraz zależy od innych

Przeszła piekło. Teraz zależy od innych

Ma 64 lata. W Pile przebywa od 7 lat. Niemal każdy Pilanin ją zna. Przemierza na swoim trójkołowym rowerze dziesiątki kilometrów dziennie. Najczęściej widać ją w drodze na Płotki. Jest bardzo schorowana i potrzebuje opieki – przynajmniej na okres zimowy. Ruszyła właśnie zbiórka dla Małgorzaty Jani.  

- No poniewieram się po całej Polsce, poniewieram się - mówi.

Jej historia jest dramatyczna. Małgorzata Jania pochodzi z Rabki. Urodziła się z niepełnosprawnością intelektualną jako jedno z bliźniąt. To bardziej chore. Życie jej...   

- Nie rozpieszczało, bo byłam w domu dziecka, matka mnie wyrzuciła, zaczęła bić, tam cuda - jajka były, się działy, także to było nie do przeżycia. Nie życzyłabym żadnemu dziecku znaleźć się w domu dziecka. Zawieźli do matki, a matka mnie biła, maltretowała i później wiesz, ja uciekałam, bo nie dałam rady tam wytrzymać - mówi podopieczna pilskiego MOPS-u i Stowarzyszenia Krok po kroku HSA Małgorzata Jania. 

Trafiła do zakonnic, skąd też uciekła. Mieszkała u gaździny, gdzie pracowała ciężko jak parobek. Nie za wypłatę, ale za wyżywienie i dach nad głową. Potem mieszkała na strychu i pracowała, ale też doświadczyła bezdomności...  

- Nie miałam ani gdzie zjeść, ani umyć je, ani wyspać się. No i żebractwo, nie miałam pieniędzy własnych, żeby kupić czy twaróg, czy cokolwiek - dodaje. 

7 lat temu spotkał ją gdzieś w górach instruktor płetwonurkowania z Piły. Ona narzekała na swój los, a on rzucił...  

- Gosia, przyjedź do Piły, w Pile są fajni ludzie, w Pile Ci pomogą, w Pile będzie Ci dobrze, w Pile nie ma gór, bo narzekała na góry, że uwielbiała jeździć trajkiem, czyli tym trzykołowym, akumulatorowym takim wózeczkiem - wspomina instruktor płetwonurkowania, Stowarzyszenie krok po Kroku HSA Krzysztof Trawiński. 

No i dwa dni później Gosia była już w Pile. Pracowała w ZAZie. Po skończeniu 60. roku życia dostała rentę. Ma mieszkanie komunalne. Raz w tygodniu przychodzi opiekunka z MOPS-u. Pomagają też wolontariusze ze stowarzyszenia, choć Gosia nie ma łatwego charakteru...  

- W pięć minut potrafi doprowadzić do białej gorączki, a czasami jak jej nie ma dwa dni, to wszyscy się pytają, gdzie jest Małgosia, więc ona już weszła mocno w nasze życie. Małgosia jest osobą wyjątkową i charakterystyczną, ale bardzo trudną w relacjach międzyludzkich. Jej przeszłość chyba wpłynęła na to, że dla niej instynkt przetrwania jest najważniejszy - tłumaczy Trawiński. 

Miała trzy wypadki w ostatnim czasie. Zaczęła chorować na zanik mięśni. Ma problemy z pamięcią i nie rozpoznaje ludzi na ulicy...  

- W tej chwili, gdy problemy zdrowotne pojawiają się w zakresie chociażby utrzymania moczu, chociażby dbałości o codzienność, o higienę, marzy nam się, żeby Małgosia zaznała odrobinę luksusu, nazwijmy pobyt w ośrodku pogodnej starości - dodaje. 

Choćby tylko przez dwa, trzy - zimowe miesiące, gdzie będzie mieć regularne i częste posiłki oraz utrzymaną higienę. Tyle, że pobyt w takim domu kosztuje 8 tys. zł miesięcznie. Dlatego powstała zrzutka na ten cel.  

- Moje marzenie, żeby te mięśnie przywrócić. Ja twarogi jem codziennie w tej chwili, żeby to przywrócić - mówi Małgorzata Jania. 

I znów swoim trójkołowym rowerem ruszyć przed siebie...  

Pieniądze można wpłacać POD TYM LINKIEM.

Komentarze

Funkcja dodania komentarzy pod tym artykułem jest wyłączona. Napisz do nas jeżeli chcesz wypowiedzieć się na ten temat.