Celowe podpalenie przyczyną pożaru w Wałczu?

07.10.2018|Autor: Michał Kępiński

W połowie września w bloku przy rogu ulic Emilii Plater i 1 Maja w Wałczu wybuchł pożar. Kilka rodzin zostało bez dachu nad głową, a ich mieszkania są doszczętnie zalane. Wstępnie straty oszacowano na około 300 tysięcy złotych. Pojawia się też pytanie czy nie doszło do celowego podpalenia?

Pożar w bloku wybuchł około godziny 1 w nocy. Ogień swym zasięgiem objął trzy klatki. W akcji gaśniczej brało udział 17 zastępów straży pożarnej. Z budynku ewakuowano około 30 osób.

– Większość mieszkańców samodzielnie lub z pomocą policjantów opuściła mieszkania, jednak cztery osoby na balkonie pierwszego piętra nie mogły już wyjść przez klatkę schodową – mówi Mirosław Gruchot, oficer prasowy PSP w Wałczu.

Strażacy przy użyciu drabiny przystawnej ewakuowali uwięzione cztery osoby. Spaleniu uległ prawie cały dach z poddaszem.

– Usłyszałam jakieś trzaski na klatce, wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam pożar, ogień. Otworzyłam klatkę i faktycznie z pierwszego piętra wydobywały się płomienie. Obudziłam męża, dzieci i zabraliśmy tylko psa i wybiegliśmy przed klatkę – relacjonuje Monika Szczerek, mieszkanka kamienicy.

Strażakom udało się powstrzymać rozprzestrzenianie ognia. Pożar na szczęście nie przeniósł się do mieszkań.

– My mieliśmy na początku sierpnia zalane całe piwnice, więc praktycznie odzież, którą przytrzymywaliśmy jesienno-zimową wynieśliśmy na strych i zostaliśmy tak jak stoimy, wszystko się spaliło – żali się Anna Kitowicz, mieszkanka kamienicy.

Wstępnie straty oszacowano na około 300 tysięcy złotych. W pierwszej kolejności będzie trzeba zrobić nowy dach. To jednak nie wszystko.

– Część mieszkańców została zalana i w wyniku zalania praktycznie całe mieszkania są do generalnego remontu, bo uległy wypaczeniu okna, drzwi, ściany, podłogi i to wszystko będzie do remontu – informuje Maria Tyma, dyrektor MOPS w Wałczu.

Władze miasta jednej z osób zapewniły lokal zastępczy w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji. To nie jedyna pomoc na jaką mogą liczyć lokatorzy.

– Jest pięć rodzin mocno poszkodowanych, nie wszystkie równo, ale jest rodzina, która nawet nie może wejść do swojego mieszkania, bo jest zakaz inspektora budowlanego. Więc chcemy im pomóc w ramach własnych środków, takich które posiada MOPS, ale też wystąpiliśmy do wojewody zachodniopomorskiego z prośbą o pomoc – mówi Bogusława Towalewska, burmistrz Wałcza.

W ostatnich dniach na jaw wychodzą nowe fakty w sprawie pożaru. Swoje postępowanie prowadzi wałecka policja pod nadzorem prokuratury.

– Prokuratora Rejonowa w Wałczu w dniu 20 września wszczęła śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpiecznego zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób i mieniu wielkich rozmiarów w postaci pożaru budynku wielorodzinnego mieszkalnego
– tłumaczy Piotr Łosiewski, prokurator rejonowy w Wałczu.

Czy zatem w bloku przy ulicy Emilii Plater doszło do celowego podpalenia? Czy była to zemsta na jednym z sąsiadów? Odpowiedzi na te pytanie przyniesie prowadzone postępowanie. Domniemanemu sprawcy grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat dziesięciu.

Przeczytaj więcej o: Bogusława Towalewska, burmistrz wałcza, celowe podpalenie, dyrektor MOPS w Wałczu, Maria Tyma, Mirosław Gruchot, Monika Szczerek, nowe fakty w sprawie pożaru, oficer prasowy PSP w Wałczu, Piotr Łosiewski, pożar, prokurator rejonowy w Wałczu, Prokuratora Rejonowa w Wałczu, śledztwo, walcz, wałecka policja

Nie jesteś anonimowy. Twoje IP zostanie zapisane w naszej bazie danych.