Jak wyglądały walki o Piłę w 1945 roku?

14.02.2019|Autor: Artur Maras

Jak wyglądały walki o Piłę w 1945 roku? Do dzisiaj zachowało się niewiele oryginalnych fotografii z tamtych czasów. Próbę ukazania starć o miasto podjęło kilku miłośników historii wraz z grupami rekonstrukcyjnymi. Efektem ich pracy jest niezwykła sesja fotograficzna “Schneidemühl – Piła 1945”.

Pierwsze próby zdobycia twierdzy Piła zostają podjęte przez sowietów w styczniu 1945. Ze względu na rozbudowywane umocnienia po wschodniej stronie miasta, żołnierze armii radzieckiej tworzą pierścień i szturmują finalnie Piłę od strony zachodniej. Mimo to zwycięstwo nie jest tak oczywiste.

– Walki były bardzo krwawe trwały trzy tygodnie bo pierwsze walki zaczęły się 24 stycznia na przedpolach Piły a trwały do 13 lutego. Rosjanom nie udało się zdobyć całego miasta. Doszli do rzeki a w nocy z 13 na 14 garnizon pilski ten, który jeszcze pozostał opuścił miasto – opowiada Marek Fijałkowski, historyk.

Niemiecki garnizon liczył nawet 11 tys. osób. Żołnierze Wehrmachtu mieli także wsparcie w postaci dwóch opancerzonych pociągów i ponad 20 dział pancernych. Dlatego też straty po stronie sowietów były spore. Ginie ok 800 żołnierzy Armii Czerwonej jednak Piła wykrwawiona i zupełnie zniszczona staje się wolna…

Niestety tych z samych walk o Piłę zachowało się raptem kilka. Dlatego też grupa miłośników historii w tym rekonstruktorzy z trzech pilskich grup Przedmoście Piła, Twierdza Piła i Theatrum Historica podjęli niełatwą próbę przeniesienia się w czasie o 70 lat wstecz.

Odegrano jedną ze scen uwiecznionych na fotografiach. Wyjątkowych bo przenoszących nas do mroźnego lutego 1945 roku. Poszukiwania odpowiedniej scenografii nie były trudne.

– Jedne z cięższych walk miały miejsce o dworzec kolejowy, o parowozownię oraz np. lotnisko no i w tym momencie okazuje się, że mamy do wykorzystania budynek autentycznego koszarowca z tamtych czasów, który po prostu stał przez ostatnie wiele lat pusty – mówi Zbigniew Waraksa, miłośnik historii.

A dzięki znajomości z nowymi właścicielami obiektu, możliwe stało się odegranie inscenizowanych walk na terenie tego obiektu. Pozostało jeszcze zorganizować odpowiednie wyposażenie.

– Jeżeli chodzi o umundurowanie to w większości to są repliki drugowojennych mundurów z małymi drobnymi elementami oryginalnymi, które udało nam się gdzieś skompletować. Jeżeli chodzi o wyposażenie to są w 100 proc. repliki, które przypominają oryginały na tyle, żeby na zdjęciach, materiałach w trakcie rekonstrukcji odtworzyć pewne realia – opowiada Krzysztof Burta, prezes Stowarzyszenia Twierdza Piła.

Dramaturgi scenom uchwyconym w kadrze dodawać mają efekty specjalne. Realizmu za to dodało zaangażowanie wspominanych grup rekonstrukcyjnych. Fotograf podczas swojej pracy mógł poczuć się jak w trakcie walk sprzed 74 lat.

– Bardziej to odczuwałem czując się po części reporterem wojennym, który uczestniczy w tych walkach i starałem się wychwycić ich emocje gdzie bardzo się wczuli w to co robili. Odgrywali to tak jakby faktycznie brali udział w działaniach wojennych – zapewnia Grzegorz Buśko, fotograf.

A efekty tej dwudniowej sesji można teraz podziwiać na wywołanych fotografiach. Grzegorz Buśko ma także w planach realizację filmu z nagranego w trakcie sesji materiału.

fot. Grzegorz Buśko

Przeczytaj więcej o: fotograf, Grzegorz Buśko, historyk, Krzysztof Burta, marek fijałkowski, miłośnik historii, prezes Stowarzyszenia Twierdza Piła, Zbigniew Waraksa

Nie jesteś anonimowy. Twoje IP zostanie zapisane w naszej bazie danych.

  • fff

    >>> jednak Piła wykrwawiona i zupełnie zniszczona staje się wolna
    Wolna? Bądźmy precyzyjni… Czy sowieci kogoś uwolnili z niewoli? Przecież Polaków w Schneidemuhl praktycznie nie było. Nie było to miasto okupowane, więc nie można tu mówić o uwalnianiu, czy wyzwalania. Armia Czerwona po prostu zdobyła niemieckie wówczas miasto Schneidemuhl.

    • Pilanin82

      Polaków nie było w Schneidemuhl? Proszę sobie doczytać, a później się wypowiadać. Zgodzę się z tym, że nie było to miasto okupowane, ale Polacy i Niemcy żyli tu obok siebie, chociaż Polacy mieli g… do powiedzenia. Pomimo tego mogły tu istnieć polskie organizacje społeczne, istniał wicekonsulat (a od 1930 konsulat RP), a także polski chór „Halka”. Moja babcia przyjechała do “niemieckiej” Piły przed wojną i tu pracowała. Przeżyła wyzwalanie Piły i mówiła, że to było straszne doświadczenie. Nie będę wchodził w polemikę czy po 1945 r. byliśmy wolni czy nie, ale faktem jest, że Polacy w Pile i okolicach byli i były to tereny polskie historycznie. Fakt przez ponad 170 lat udało się Niemcom tę część kraju zgermanizować, ale z perspektywy czasu nie oceniam tego negatywnie. Tak samo moja babcia, jak żyła, nigdy złego słowa nie powiedziała na Niemców. Oni nie wyzyskiwali i nie eksploatowali tak jak Sowieci, którzy jak nie mogli czegoś zabrać to niszczyli. Zgadza się, że Armia Czerwona zdobyła Piłę, ale czy to źle? Ważne, że Piła wróciła do Macierzy. Polacy mogli wracać i osiedlać się na terenach polskich. Nie musieli jechać za granicę, do Piły, rozumiesz? Dla mnie 14.02 zawsze będzie dniem Wyzwolenia Piły i nie widzę tu nigdzie braku spójności w nazewnictwie.

      • 1

        Bardzo mądre i rozsądne słowa. Szacunek dla prawdy.

  • witcher

    a to nie,,wyklęci” wyzwolili Schaneidemihl ? 😉

  • http://www.panwojtek.com/ Wojciech Skowroński

    Żywię niemały szacunek dla rekonstruktorów jak w materiale, lecz amatorstwo nie zwalnia od odpowiedzialności za przekazywaną wiedzę. Sam jestem amatorem, któremu zabawa z historią sprawia wiele radości i z tego poziomu zamieszczam drobne sprostowanie słów Zbigniewa Waraksa.

    Miejscem pleneru fotograficznego były budynki przy ul. Kołobrzeskiej czyli na dawnym lotnisku. Lecz ich wojskowe przeznaczenie miało swój początek dopiero w 1954 roku, czyli grubo po powrocie miasta do Macierzy. Wcześniej, bo od 1939 roku jeden z istniejących do dzisiaj budynków miał stanowić część dużego kompleksu Wyższej Szkoły Kształcenia Nauczycieli (Hochschule für Lehrerbildung).

    Niestety, ambitne plany ówczesnych gospodarzy spaliły na panewce ze względów wojennych ograniczeń, a powstały obiekt szczęśliwie przetrwał wojnę. Drugi budynek wraz z kotłownią postawiło już polskie wojsko i oba służyły obronności naszego kraju do końca XX wieku.

    Tak więc akcja wydarzenia miała miejsce nie w ‘autentycznym koszarowcu’ z czasu wojny, lecz jak napisałem wyżej w niedokończonej, niemieckiej szkole nauczycielskiej. Oczywiście nie umniejsza to w żaden sposób rangi pleneru i artystycznej wartości materiału pozyskanego przy tej okazji. Moja uwaga jest tylko dodatkiem ilustrującym miejsce akcji pilskich rekonstruktorów.

    • 1

      Oj, chyba jesteś w błędzie….