Petycja w sprawie pilskiego schroniska

25.12.2016|Autor: Jakub Sierakowski

Spór o pilskie schronisko trwa w najlepsze. Stowarzyszenie Effata i Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, złożyły petycję w urzędzie miasta, w sprawie poprawy warunków dla zwierząt. Mimo, że podpisało ją ponad dwa i pół tysiąca osób, to właściciel placówki nie zgadza się z jej postulatami. Postępowanie w sprawie schroniska, prowadzi także pilska komenda.

Postępowanie prawdopodobnie rozpoczęło się na wniosek Urzędu Miasta. Według starosty pilskiego, Eligiusza Komarowskiego, może dotyczyć ewentualnych nieprawidłowości, które miały mieć miejsce w schronisku. Kilka dni temu starosta w charakterze świadka był przesłuchiwany w tej sprawie w pilskiej komendzie.

Zawiadomienie to natomiast dotyczyło między innymi okazanego tutaj państwu dokumentu, który był opublikowany na jednym z portali społecznościowych, osobiście przez moją osobę. Z dokumentu tego wynika, że w ciągu ostatnich trzech lat w schronisku w Pile swoje życie zakończyło aż 664 zwierzęta – mówi Eligiusz Komarowski, starosta pilski

Właśnie na tę kwestię zwracało uwagę stowarzyszenie Effata i pilski oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Według nich, liczba zwierząt, które umarły w schronisku jest bardzo duża. Obie organizacje przez ostatnie kilka tygodni zbierały podpisy pod swoją petycją. Postulaty zawarto w 9 punktach – w tym między innymi: poprawa warunków żywieniowych, zatrudnienie weterynarza i zamknięcie schroniska dla zwierząt spoza gminy. Zebrano 2648 podpisów, ale nie obyło się bez problemów.

Trzeba też powiedzieć, że wielu ludzi bało się podpisywać. Te nazwiska zostaną właśnie w Urzędzie Miasta ujawnione i mogą mieć z tego powodu jakieś trudności. Wielu ludzi mówi, że wspiera, popiera, ale już podpisać, to nie bardzo. Ale ja się cieszę, że jest tyle tych podpisów – mówi Artur Łazowy, prezes stowarzyszenia Effata

Co pokazuje, że sprawa schroniska w Leszkowie jest dla pilan ważna. W zbieranie petycji zaangażowali się także i byli wolontariusze. Kilka miesięcy temu część z nich skonfliktowała się z właścicielem schroniska, bo nie zgadzali się na złe według nich traktowanie zwierząt.

Mamy taką nadzieję, że jednak to pomoże i warunki zostaną spełnione. Podpisało się ponad 2600 osób, więc myślę, że to jest duży odzew i mam nadzieję, że to wpłynie po prostu na decyzję – mówi Wiktoria Sikora, wolontariuszka

Czy petycja będzie miała jakiś wpływ na działanie schroniska? Na razie nie wiadomo. Zenon Jażdżewski konsekwentnie odpiera wszelkie zarzuty wobec złego traktowania zwierząt w schronisku. Co więcej, twierdzi, że nie zaznajomił się z treścią postulatów.

W dalszym ciągu nie rozumiem zamieszania wokół schroniska. Firma prowadzi schronisko od 2002 roku, czyli 15 lat. I nigdy coś takiego nie miało miejsca, dopiero od niedawna. Petycji nie znam, bo petycja nie jest do mnie, w związku z tym w ogóle nie znam petycji. Robię swoje – mówi Zenon Jażdżewski, właściciel schroniska

I tak może być nawet do 2024 roku, bo właśnie do tego czasu, to Vet Zoo Serwis, czyli firma Zenona Jażdżewskiego będzie kierować schroniskiem. Mimo to, właściciel jest otwarty na potencjalne oferty przejęcia, kupna czy dzierżawy placówki.

Nie jesteś anonimowy. Twoje IP zostanie zapisane w naszej bazie danych.

  • abc

    Tam to bardziej CBA i Policja powinna wkroczyć – tam to się malwersuje publiczne pieniądze – każda gmina płaci haracz za opiekę nad zwierzętami – tak że zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa a nie petycja

  • Jakub M

    Co się dzieje z władzami miasta, gminy, samorządowymi, że nie potrafią w sposób szybki i zdecydowany zareagować na doniesienia o złym traktowaniu psów w pilskim schronisku? Co to za umowa na prowadzenie schroniska, że nie można jej wymówić? Moja dorosła córka, dziewczyna po trudnych studiach, poszła kilka razy jako wolontariuszka do pilskiego schroniska, po pierwszym dniu wróciła zapłakana, zamknęła się z naszym domowym psem w pokoju i przepłakała cały wieczór. Jak w miarę doszła do siebie, opowiadała, że psy są wychudzone, głodne a właściciel schroniska jeden dzień w tygodniu urządza psom głodówkę, bo, jak twierdzi „tak go kiedyś nauczono”. Widziała jak jeden z pracowników schroniska, po powrocie psów ze spaceru, kiedy jeden z piesków nie chciał wejść do kojca, podniósł go za smycz nad ziemię i zwyczajnie wkopnął psa do kojca. Wolontariusze przemycają pokarm, bo psy są tak chude, że żebra sterczą. Latem w kojcach nie było wody, psy wypuszczone na spacer dorwały się do michy z wodą, jakby nie widziały wody od dawna. Właściciel jest arogancki i sprawia wrażenie dosyć mocno pewnego siebie, ciekawe w jakim lokalnym układzie siedzi?

  • XXX

    właściciel nie chce nikogo słuchać jesli chodzi o zmiany jakie trzeba wprowadzic .Czuje sie on jak „pan na włościach”. i żadne uwagi odnośnie zwierząt nie docierają do niego . Jest bardzo arogancki. Jesli chodzi o opiekunów to 75 procent ( przynajmniej tyle) nie powinno tam pracować . Brak empatii w stosunku do psiaków , wrażliwości . Przeciez to żywe ,czujące ,skrzywdzone istoty a nie jakaś „taśmówka”.

  • XXX

    abc…..ma racje CBA powinno sie tym zająć. Własciciel wygrał przetarg na rok 2017…..w jaki sposób ten przetarg był ważny, jeśli tylko jeden wykonawca do niego stanął czyli Pan Jażdżewski.

    • qwe

      to jest układ zamknięty – skostniałe organizacyjnie samorządy tkwią w układach towarzysko – biznesowo – wygodnych (leniwych). Przepisy nakładają obowiązek na samorząd – bezmyślne najpierw przygotowanie uchwały przez urzędnika, który ma w dooopie los zwierząt, potem podniesienie rąk przez radnych i wszystko gra – odpowiedzialność się rozmywa – wszyscy zadowoleni tylko nie zwierzęta. Najważniejsze, że kasa się zgadza.

      • piotr

        YES , YES, YES!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • mieszkaniec Piły

    Mnie bardzo ciekawi jak to sie mogło stać, aby 5 lat temu pozwolono na wybudowanie tak beznadziejnego schroniska dla psiaków z Piły. Pamiętam jak w 2011 roku Pan K.Szewczyk wypowiadał sie o budowaniu nowego schroniska, pozyskiwaniu środków zewnętrznych i co się nagle stało, że warunki w tym schronisku (nowoczesnym jak napisano w jednej z lokalnych gazet) są nic lepsze niż w schronisku w Gładyszewie. ale jak słyszałam na jednej z sesji wypowiedź PANA radnego który wolałby być psem w pilskim schronisku niż podopiecznym Domu Pomocy w Zgierzu no to o czym my tu mówimy, cóż za absurdalne porównanie. Nikt w naszym mieście nie jest zaintersowANY pomocą dla zwierząt. Panie z TOz-u idą na zapowiedzianą kontrolę do schroniska i nie stwierdzają żadnych nieprawidłowości, ale nagle okazuje się ze tak dobrze tego nie oceniają bo są współautorami petycji o poprawę warunków w schronisku, także nie wiadomo o co im właściwie chodzi, ale raczej trudno stwierdzić, że nie jest im obojętnylos zwierząt w schronisku bo poza zapowiedzianą kontrolą pól roku temu więcej się nie pokazały (patrząc na te Panie mam wrażenie , że zaintersowane są tylko pomocą kotom). Dlaczego nikt nie przyjdzie na kontrolę nie zapowiedzianą, wtedy kiedy pada deszcz, a psy mokre stoją przy kratach i nie mają możliwości się osuszyć, kiedy żar z nieba leci a psy nie maja się gdzie schronić, kiedy wreszcie jest zimno, mróz i psy się trzęsą z zimna, a właściciel jak mantre powtarza przed kamerami, że była kontrola Powiatowego Lekarza i nie wykazała nieprawidłowści, i psy przed zimą są zabezpieczone bo mają słomę w budach. Ale czy to aby wystarczy przy siarczystych mrozach, czy jak są 4 psy w kojcu to napewno wszystkie wejdą do budy. Inna sprawa to pracownicy, którzy nie maja żadnego przygotowania do pracy ze zwierzętami, często w dodatku trudnymi, przestraszonymi i nierzadko ich postępowanie jeszcze pogłębia dramat tych zwierząt. Proszę się rozejrzeć dookoła jakie schroniska po 2000 roku pobudowały okoliczne gminy, pomijam Skałowo bo to marzenie ściętej głowy, ale czy naprawdę naszego miasta nie stać na wybudowanie schroniska, w którym psy miałyby godne warunki? Jak to możliwe, że w schronisku są psy od 2007 roku, całe swoje życie spędzając za kratami w więzieniu, czym one sobie na to zasłuzyły, dlaczego nie było nikogo i nie ma do tej pory nikogo kto dbałby o adopcje tych piesków kiedy były jeszcze psimi dziećmi. A nasi włodarze mówiąc o konflikcie w schronisku w lipcu jeszcze podpowiadają panu właścielowi co zrobić z niepokornym wolontariatem. Można zazdrościć okolicznym gminom jak wszyscy dbaja o schroniska w swoich miastach u nas jest to bardzo niezręczny temat, strach go poruszyć, a nasze władze przekazują pieniądze na prowadzenie schroniska i śpią spokojnie, już nikogo ono nic nie obchodzi, a zaniedbań bez liku, chociażby brak lekarza weterynarii, jest to niezgodne z prawem, operacje przeprowadzają technicy weterynarii?, nie prowadzi się diagnostyki chorych zwierząt, chore są zamykane na kwarantannie nie diagnozowane, nie leczone, często cierpiące z bólu schowane przed światem, ciekawe czy chociaż pracownicy, którzy zajmują się kwarantanną są to ludzie mający w sobie dość empatii . Ale jednak może warto byłoby zadbać o schronisko w naszym mieście i poprawić dobostan tych zwierząt, ponieważ wpływa to też na wizerunek naszego miasta.I może przyjść taki moment, że to co zrobiono dla tego miasta w innych dziedzinach, to może ta schroniskowa bida zniweczyć.

  • XXX

    no i zaczęło się juz na początku roku ….około 200 psów wywieziono do innego schroniska do Rybowa koło Gołańczy . Jakie mają szanse na adopcje jeśli schronisko jest gdzies ” w lesie”. Były wśród nich psy tzw wycofane , które dzięki pracy wolontariuszy zaczęły ufać człowiekowi, zwiększało to ich szanse na adopcję. Dlaczego tak sie stało ? dlaczego przenosi sie psy do innych schronisk ..tego sie nie można dowiedzieć .Wiadomo tylko ,że sa jakies umowy ..jakie ..tego nikt nie wie…..i nie można sie dowiedzieć